Translate

czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielkanoc'2017

 
Wielkanoc to czas miłości , rodziny i pokoju . 
 
Czas kiedy pokornie mówimy : DZIĘKUJĘ za wszystko co otrzymaliśmy i za to , co przyniesie przyszłość . 
 
    Niech ten radosny świąteczny czas , spędzony bez pośpiechu , 
  trosk  i zmartwień, w magicznej i rodzinnej atmosferze, będzie źródłem nadziei , siły i wiary , która pokona zwątpienie i
 uniesie serca ponad przemijanie. 
 
Umiejętności dostrzegania piękna tego świata i wiary w siebie 
i swoje możliwości , wiosennej energii w działaniu , 
podążania własną drogą, satysfakcji zawodowej i osobistej, 
słońca w uśmiechu , ciepła w spojrzeniu na siebie i na innych 
oraz tego , co najważniejsze : 
 
Zdrowia i Miłości 
 
WSZYSTKIM MIŁOŚNIKOM POEZJI 
 
życzy 
 
autorka bloga- Barbara.
 
 ***********************
 
Poezja to wrota do świata wyobraźni.

 

Ballada o Li Yan Bai - Adam Szeluga

Ballada o Li Yan Bai - Adam Szeluga

Dziś nie będzie niepoprawnie.
Na zakończenie lata troszkę w inne klimaty zapraszam.
Może romantyczne nieco ?
Z pewnością wirtualne, bo to było dotknięcie nierealnego świata.
Dla mnie nierealnego.
Dotknięcie wirtualne tylko, choć marzenia rozbudziło realne.....
Nawet bardzo.
Posłuchajcie teraz mojej opowieści :


" Ballada o Li Yan Bai "...


Daleko za Wielkim Murem,
Gdzieś w Państwie Środka,
Blisko wzgórz zielonych i lasów Mandżurii,
Piękność skośnooką udało mi się spotkać....
Piękna była jak wschód Słońca nad rzeką Ussuri.....
Hej, co mówisz, zapytacie pewnie.
Gdzie tam cię poniosło ?
Co nam tutaj opowiadasz brednie.
Bajki pleść to twoje rzemiosło...
Tak mówicie ? To wasze są racje..
Moja racją opowieści rzewne....
Będę mówił jak kiedyś Szeherezada,
Co snuła opowieść przez 1001 nocy.
Kto chce słuchać, niech wygodnie siada.
Kto zaś nie chce, niech zasypia pod kocem....
Rzecz się działa nie tak przecież dawno.
Świętowano Wyścigi Chińskich Smoków.
Kilka miesięcy przed Olimpiadą.
Zawodami największych herosów.
Moja baśń będzie trochę nierzeczywista.
Będzie trochę jak sen nieprzespany, złoty...
Będzie jak bezpieczna życia przystań.
Jak utkane z pięknych marzeń tęsknoty....
Moja baśń o chińskiej dziewczynie,
Którą poznałem kiedyś na necie,
Stała się dla mnie jak marzenie,
Ze snów wstępujące w życie....
Zacząłem pisać do niej długie listy.
Zacząłem pisać językiem Szekspira....



środa, 12 kwietnia 2017

Inny - Lech Galicki


 Inny - Lech Galicki

Adam był zawsze tym innym. Gdy w podstawówce dostał odznakę wzorowego ucznia, mama ucałowała go serdecznie i przyszyła do błyszczącego mundurka ucznia etykietkę prymusa. Upiekła nawet tort poziomkowy i powiedziała: "Jesteś naszą, moją i taty nadzieją".

W szkole było inaczej


- Ty lizusie, kujonie, pupilku - szeptały koleżanki, krzyczeli koledzy.


W trzeciej klasie zauważył Ewę


Coś się w nim obudziło. Była piękna jak Julia z dramatu Szekspira. Marzył o kosmyku jej włosów. Świetlistym niczym promienie słońca. Ucałować go. Chciał być jej rycerzem, jak to w średniowieczu bywało, głosić jej wielką urodę i walczyć z każdym, kto nie przyzna, że Ewa najpiękniejsza, najcudowniejsza na świecie jest.

Na dużej przerwie przemógł swój wstyd i podszedł do stojącej samotnie dziewczyny. Zapytał: Jak leci? Ona odpowiedziała hardo: Jak co miesiąc, kolego, jak co miesiąc... Stał tak przez chwilę i w myślach, i cały w sobie zapadał się pod ziemię. Julia, kosmyk jej włosów, jego pierwsza, wielka miłość, wszystko to stało się szare i w proch się obróciło... Tak, nic się ostało.

Zdał maturę i bez egzaminów wstępnych został przyjęty na uniwersytet. Wybrał polonistykę.  Egzaminy zdawał w terminie. Z najwyższymi ocenami. Jak precyzyjna maszyna. Już wtedy niektórzy spoglądali na niego podejrzliwie. Ambitny, odmieniec, karierowicz... A może zboczeniec jakiś? Wyjechał do Gdańska, aby studiować kolejny kierunek. A on żądny wiedzy...

Telegram: rodzice zginęli w wypadku samochodowym.
W jednej chwili coś w nim pękło, załamało się, zraniło do głębi duszy, zabiło wszelki sens... Upadł na ziemię bez przytomności. Przyjechała karetka. Adam leżąc na noszach kurczowo gniótł i ściskał papier z informacją, jakby chciał wycisnąć z niego gorzką treść. Teraz był zupełnie sam na tym świecie. Po kilku miesiącach uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Ogromne mieszkanie rodzinne zamienił na kawalerkę. Chciał iść do pracy. A jednocześnie nie chciał. Bał się potwornie po prostu. Wszystkiego.

Przerażenie blokowało każdy jego plan
Nie chciał się leczyć. Po co? Jest zdrowy. Chce być tylko sam. Sam, sam, sam, sam ... Rozumiecie, to jest moje prawo i nikt...nikt!... mi go nie zabierze. Tak jak moje życie.
Drzwi do mieszkania Adama są zamknięte, jak najbardziej przemyślnie skonstruowana zapora do twierdzy.Tylko wieczorami i nocą on przemyka jak kot parchaty przez podwórko. Nie może iść do pracy.   Zalepił okna gazetami. Szczelnie zaciągnął zasłony i zerwał kolorowe tapety ze ścian. Czyta mądre książki i w nich szuka miłości. Prawdziwej. Szekspirowi już nie wierzy.
I jego Julii